Tusk nie wiedział, jaki jest Magyar? Mulawa: Ważniejsze, że nie jest to Orban
W niedzielnych wyborach parlamentarnych na Węgrzech TISZA zdobyła większość konstytucyjną, która wynosi 133 mandaty w 199-osobowym Zgromadzeniu Narodowym. Po przeliczeniu ponad 98 proc. głosów, ugrupowanie Petera Magyara ma 136 miejsc w parlamencie, koalicja Fideszu i KDNP pod przewodnictwem Viktora Orbana – 57, zaś Ruch Naszej Ojczyzny (Mi Hazank) – sześć. W jednym okręgu jednomandatowym zarządzono powtórzenie głosowania i wciąż liczone są głosy oddane korespondencyjnie i za granicą.
Klęska Orbana w wyborach. Mulawa wyjaśnia, co się na nią złożyło
Krzysztof Mulawa, poseł Konfederacji, pytany przez DoRzeczy.pl o to, co jego zdaniem złożyło się na tak dużą porażkę Viktora Orbana w wyborach, odpowiedział, że "ze zmęczenia władzą wynika duża frekwencja, a to przekłada się na duże prawdopodobieństwo tego, że ludzie chcą zmiany".
– Tak rzeczywiście się stało. Wydaje mi się, że Orban popełnił kilka mocnych błędów – mówił.
Zdaniem posła Konfederacji "jednak ludzie mieli dosyć centralizacji państwa, mieli dosyć poczucia, że jednak premier Orban zagrabił dużą część swojego państwa". – Ja nie mówię, że to jest moje zdanie, tylko mówię o odczuciach Węgrów – podkreślił.
Zauważył, że "Węgrzy nawet nie do końca postrzegają zwycięzcę tych wyborów jako osobę kompletnie inną od Orbana, bo rzeczywiście Magyar nie jest kompletnie innym politykiem niż Orban, ale chcieli jednocześnie Orbana poza władzą".
– Wydaje mi się, że drugim błędem było to, że Orban nie chciał pokazać kogoś nowego, bo mogłoby to zafunkcjonować jak w wielu krajach, że stawia się swojego człowieka, ma się nad nim kontrolę, a jednocześnie to nie jest ten człowiek najważniejszy w państwie, który jest przed oczami całego społeczeństwa. Kontrolę nad tym człowiekiem mógłby sprawować Orban. Tak, jak było to w Polsce za rządów PiS, kiedy prezes Kaczyński nie był premierem, a – de facto – sprawował władzę – zwrócił uwagę.
Jako trzecią rzecz – jak podkreślił – "szczególnie w kontekście tego, co się dzieje na Bliskim Wschodzie, to było jasne wsparcie, włącznie z wizytą J.D. Vance'a na Węgrzech".
– Wiedziałem to dużo przed wyborami, wynik wyborczy nie musiał tego potwierdzać, bo zdawałem sobie sprawę, że taka mocna afiliacja, szczególnie z Trumpem i z J.D. Vance'em, nie musi mu pomóc – zaznaczył.
Tusk mocno wpierał Magyara. Wiedział, jakim politykiem jest lider TISZY?
W Polsce Petera Magyara wspierała stora rządowa, spotkał się z nim premier Donald Tusk. Tymczasem lider TISZA ogłosił w poniedziałek, że jego kraj nadal zamierza kupować rosyjską ropę, ale jednocześnie będzie starał się zdywersyfikować zakupy energii. Opowiedział się także przeciwko wstąpieniu Ukrainy do UE nazywając to "absurdem" oraz przeciwko pożyczce 90 mld euro dla Ukrainy.
Krzysztof Mulawa, pytany o to, czy jego zdaniem premier Donald Tusk wiedział, jakiego polityka tak mocno wpiera, odpowiedział, iż wydaje mu się, że nie wiedział do końca.
– Dla premiera Tuska było ważniejsze to, żeby to był ktokolwiek inny niż Orban. Nawet, jeżeli ten polityk miałby podpisać się w 101 proc. pod polityką Orbana, ale nazywałby się jakkolwiek inaczej, to Tusk poszedłby w ciemno, bo wtedy może próbować opinię publiczną w Polsce gromadzić wokół takiego wrażenia, że jego opcja na Węgrzech wygrała. Tak w rzeczywistości nie jest, ale nie jest to Orban. Jest inne nazwisko, więc jeśli jest inne nazwisko, to już dla Tuska jest to argument, żeby pokazać: "mój człowiek wygrał na Węgrzech, Węgry się będą zmieniały", a tak wcale być nie musi.
Poseł Konfederacji dopytywany, czy zaskoczyła go skala porażki Viktora Orbana, odpowiedział, że nie spodziewał się, że będzie ona aż taka.
– Chociaż po pierwszych informacjach o frekwencji, byłem już niemal przekonany, że może być bardzo duża porażka premiera Orbana. Moje wrażenie przed wyborami na Węgrzech było takie, że pewnie TISZA wygra niewielką liczbą głosów – przyznał.